Samopomoc!

Dawno temu, na skraju cichego lasu, mieszkała kobieta, która nosiła na plecach niewidzialny plecak. Każdego dnia był coraz cięższy. W środku nie było kamieni ani książek, lecz smutek, zmęczenie i myśli, które szeptały, że nic już nigdy się nie zmieni.

Ludzie mijali ją i dziwili się, dlaczego idzie tak wolno. Nie widzieli plecaka. Widzieli tylko kobietę, która coraz rzadziej się uśmiechała.

Pewnego dnia usiadła pod starym dębem. Obok niej przysiadł mały lis.

– Dlaczego jesteś taka smutna? – zapytał.

– Bo mój plecak jest zbyt ciężki.

Lis zajrzał do środka, ale niczego nie zobaczył.

– Dziwne – powiedział. – Ja widzę tylko ciemność.

Kobieta westchnęła.

– Właśnie z ciemności jest zrobiony.

Od tamtego dnia lis odwiedzał ją codziennie. Nie próbował zabierać jej plecaka ani udawać, że go nie ma. Po prostu szedł obok.

Mijały tygodnie. Pewnego ranka kobieta zauważyła, że plecak jest odrobinę lżejszy. Potem jeszcze trochę. I jeszcze.

Z każdym wspólnym spacerem ciemność w środku zamieniała się w małe światełka. Było ich coraz więcej, aż pewnego dnia cały plecak zaczął świecić.

Kobieta zdjęła go z ramion i otworzyła.

Był pusty.

Spojrzała na lisa z niedowierzaniem.

– Gdzie podziała się cała ciemność?

Lis uśmiechnął się.

– Nie zniknęła jednego dnia. Zamieniała się w światło za każdym razem, gdy nie poddałaś się i zrobiłaś choć jeden mały krok.

Po raz pierwszy od bardzo dawna kobieta wyprostowała plecy, wzięła głęboki oddech i ruszyła przed siebie lekko, jakby uczyła się chodzić od nowa.

A las, który przez cały ten czas wydawał się szary, okazał się pełen kolorów.

I od tej pory wiedziała już jedno – nawet najciemniejsza noc nie potrafi zatrzymać wschodu słońca.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x